Masz realną wiedzę - a klientów zgarniają ci ludzie, którzy mają połowę Twoich kompetencji i dwa razy głośniejszy profil. Nazywam się Sebastian Suwała i naprawiam dokładnie to. Uczę ekspertów - psychologów, dietetyków, trenerów, terapeutów - budować markę, do której klienci piszą pierwsi. Bez grania influencera. System zamiast motywacji, liczby zamiast obietnic.

obserwujących, którzy przyszli po konkret, nie po cytaty
miesięcy pracy 1:1 - mentoring, podczas którego prowadzę Cię za rękę do wyników. To nie jest kurs do odhaczenia.
przychód klientki w 3 miesiące
ten sam, którym pozyskuję własnych klientów
Każda z tych historii zaczęła się od konta, którego nikt nie oglądał.
784 obserwujących na starcie - konto jak tysiące innych kont dietetyczek. 130 000 złotych przychodu zrobiła w trzy miesiące od startu współpracy, bez złotówki na reklamy. Po czterech miesiącach miała 30 200 obserwujących organicznie na Instagramie i ponad 70 000 na Facebooku. Dziś ma zbudowany biznes, który skaluje już tylko w górę.



Nisza, o której "nie da się robić contentu". Dziś: płatne współprace z markami, kalendarz zapełniony na miesiąc do przodu i regularne zaproszenia do TVP "Pytanie na Śniadanie" jako ekspertka.



Zaczynała od 0 zł z Instagrama, celując w rynek amerykański - stąd inna nazwa konta na pierwszym zrzucie. Po zmianie kierunku na Polaków na całym świecie ruszyło: dziś marka osobista przynosi jej stabilne 35 000 złotych miesięcznie - nie jednorazowy strzał, tylko powtarzalny każdy miesiąc.



Zaczynał od zera: 74 obserwujących na Instagramie i strona na Facebooku, którą obserwowała jedna osoba. Dziś regularnie zarabia 30 000 złotych miesięcznie i powiększa zespół, bo przestał wyrabiać sam. Jak sam to ujmuje: wrzuca rolkę i ma zatrzęsienie pytań o ofertę.



Zaczynała od zera - 239 obserwujących i marka, której jeszcze nie było. Dziś ma 19 tysięcy obserwujących na Instagramie, 84 tysiące na Facebooku i kanał na YouTube z 8,85 tysiąca subskrybentów. Prowadzi kobiety indywidualnie i w grupach, z dowolnego miejsca na ziemi, a zarabia nie tylko na tej pracy - także na monetyzacji wyświetleń na Facebooku i YouTubie. Etat zamienia na pracę, która zmienia życie jej klientkom - tak jak Akademia Marek Osobistych zmieniła jej.



Zaczynał dosłownie od zera: konto bez jednego posta i bez jednego obserwującego. Pierwszą rolkę wrzucił 25 lutego 2026. Pięć miesięcy później miał 31,7 tysiąca obserwujących na Instagramie, 31 tysięcy na Facebooku i 25 800 złotych przychodu. Dziś pracuje z mężczyznami indywidualnie, z dowolnego miejsca na ziemi - bo taki był cel od pierwszego dnia. W pięć miesięcy postawił nie tylko markę osobistą, ale i biznes online na własnych zasadach. Teraz uczy się go skalować.



Każda z tych historii zaczęła się od jednej rozmowy.
2 minuty - do niczego nie zobowiązuje
Wyniki klientów zależą od ich pracy i punktu startu. Nie obiecuję kwot - pokazuję udokumentowane historie.
Wiesz, co Twoja klientka czuje, zanim Cię znajdzie - i za co zapłaci. Zgadywanie zastępujemy danymi.
Każda treść ustawia Cię jako autorytet i przyciąga ludzi, którzy ufają, zanim napiszą.
Powtarzalna ścieżka zamienia uwagę w umówione rozmowy - co miesiąc, nie raz na kwartał.
→ Tu pojawia się klient
To nie jest kurs, po którym zostajesz sam z nagraniami. Przez 6 miesięcy wdrażamy to razem, 1:1. Efekt jest Twój i zostaje z Tobą.
To nie jest Twój brak talentu. To zła rada.
Twoim problemem nie jest za małe konto - jest nim brak drogi, która prowadzi obcego człowieka od Twojego posta do rozmowy z Tobą. Tę drogę da się zbudować. Zbudowałem ją u siebie i u moich klientów. Jak zbudować ją u Ciebie? O tym rozmawiamy na konsultacji.
Do niczego nie zobowiązuje.
Sprawdzamy dopasowanie - dołączają tylko ci, którym realnie mogę pomóc.
6 miesięcy wdrażania systemu - razem.
Pracuję 1:1 - miejsc jest tyle, ile jestem w stanie fizycznie obsłużyć
Silnik Autorytetu działał u dietetyczki, fizjoterapeutki, coach ADHD, specjalistki od pracy z dźwiękiem i w wielu innych niszach - w tym w niszy, o której "nie da się robić contentu". Mechanizm jest zawsze ten sam: research bólu, treść autorytetu, ścieżka do rozmowy. Zmienia się tylko język Twoich klientów. Od niego zaczynamy.
Jedna z moich klientek na starcie mówiła, że nie umie obsługiwać komputera. Skończyła z zabukowanym kalendarzem. To praca 1:1 - prowadzę Cię krok po kroku, nie zostawiam z nagraniami i życzeniami powodzenia.
Kilka godzin - pod warunkiem, że wiesz co i po co robisz. Na tym polega system: publikujesz mniej, a każda treść pracuje. Codzienne wrzucanie rolek na oślep zabiera więcej czasu i daje mniej.
Moje klientki startowały od 0, 50, 780 i 4 000 obserwujących. Wielkość konta nigdy nie była problemem. Problemem jest brak ścieżki od treści do klienta - a tę buduje się od pierwszego dnia.
O cenie rozmawiamy na rozmowie - po tym, jak sprawdzimy, czy w ogóle jestem w stanie Ci pomóc. Nie sprzedaję mentoringu każdemu, kto zapuka. Dlatego jest aplikacja, a nie koszyk.
Nie - i to celowo. Agencja zrobi za Ciebie i zostawi Cię bez umiejętności: przestajesz płacić, znikasz. Ja uczę Cię robić to samodzielnie. Efekt jest Twój i zostaje z Tobą po zakończeniu współpracy.